Wybory.

Życiowe takie, nie te polityczne, nieżyciowe. Życiowe, od których coś zależy, często dużo. Kiedy ze zwierzęcia robi się pies, z psa konkretna grupa, z grupy border, z bordera konkretny typ, z konkretnego typu konkretny miot, a z konkretnego miotu… Chyba łatwiej, kiedy psa wybiera ci hodowca. Trudniej, kiedy zalewa cię stado puchatych kulek i praktycznie każda z nich może wrócić z tobą do domu. Wtedy właśnie objawia się Wybór i kopie cię w dupę tak mocno, że musisz się jakoś ustosunkować. Tyle że trudno jest, no.

Wybór jest bezlitosny i nie odpuści nikomu, niezależnie od płci czy pozornej odporności na słodycz w wielkim natężeniu, czego dowód zamieszczam niżej. A to naprawdę jest twardziel!

Na kolanach już suczka, przyodziana w szelki po które wybraliśmy się do sklepu nieopodal, obok leży podpisana umowa, a my jakby myślami gdzieś indziej; Jak to dobrze, że papier można podrzeć, szczeniaka rozebrać. Beira została w hodowli – niedługo, jak się potem dowiedziałam – a my wzbogaciliśmy nasz duet o drugą parę jajec. Bajecznie!

Tak suczka wygląda dziś. Brata się nie wyprze :)

I dla porównania Bongo w podobnym wieku:

Kilka dni później, przeglądając zdjęcia, okazało się, że pierwszym szczeniakiem solo, jakiego sfotografowaliśmy, był właśnie Bongo.

Advertisements

One comment

  1. Fajnie, że blog znowu działa :)

    Z wyborem szczeniaka to często tak jest, że najpierw ma być jeden, potem inny okazuje się tym najlepszym – sama tego doświadczyłam :)

    Trzeba przyznać, że pokrewieństwo Bonga i Beiry jest niesamowite, zwłaszcza jeżeli chodzi o spojrzenia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s