Shake that ass!

Oto relacja zmagań z Bonczkowym tyłem, który aktywować próbowałam już od dłuższego czasu, ale bez żadnych efektów. Do uruchomienia psiej dupki skłoniła mnie teoria, że świadomość tylnych łap może mieć dobroczynny wpływ na technikę skoku – póki co jestem zdania, że ma bardzo nikły. Tysiące skoków do frisbee/piłki wykonanych metodą ‘na odwal się’, a co gorsze – nagrodzone złapaniem tegoż przedmiotu (a co najgorsze – złapaniem go za trzecim razem, kiedy już sto razy spadnie na ziemię, co nie dziwi, kiedy usiłuje się złapać frisbee od dołu…) to zbyt ‘solidne’ podstawy, by ćwiczenia rzeczy zupełnie oderwanych od kontekstu były w stanie cokolwiek zmienić. Podobnie jak ćwiczenie w przeskakiwaniu z siadu przez hula-hop nie przekłada się na skok, jaki wykonuje pies do lecącego frisbee, kiedy po drodze nie ma żadnego hula-hopu, które musi przeskoczyć. Teoretycznie można spróbować walczyć z silnym kontekstualizowaniem sytuacji, jakie uprawia pies (‚jest hula-hop – przeskoczę, bo inaczej urwie mi nogi, to logiczne; nie ma hula-hopu – uprawiam surykatkę, bo nie ma niczego, co może urwać mi nogi’) przy pomocy wyrobienia pamięci mięśniowej, nad którą w ten sposób pracujemy. Najgorsze jest jednak to, że w czasie tej pracy, jak w przypadku każdej innej (ucieczek do psów, niepodejmowania żarcia z ziemi, itp.) nic tak nie psuje efektów, jak osiągniecie przez psa celu w sposób przeczący temu, czego go uczymy – więc każde złapanie frisbee/piłeczki metodą ‘na surykatkę’ utwierdza psa w przekonaniu, że w gruncie rzeczy on może sobie skakać ‘do dupy’, bo złapie i tak (może uciec do psa, bo będzie fajnie, może też wszamać jakieś paskudztwo, bo przecież pyszne) Sytuacją idealną byłoby zaprzestanie rzucania frisbee (to pół biedy – gorzej, że piłeczek też) na okres nauki, który to okres nauki zawiera:

  • Ćwiczenia świadomości zadu (opisane dość szczegółowo w tej notce)
  • Ćwiczenia wskakiwania do wyżej postawionego kennelu oraz skoku przez hula-hop z siadu (z psem siedzącym przed hula-hopem i zabawką rzucaną w taki sposób, by pies wybijał się po nią z siadu, przeskakując przez kółko) – dodałabym do tego podkładanie komendy (wystarczy najzwyklejsze ‘hop’ – z pewnością nie zaszkodzi, a po wyrobieniu pamięci mięśniowej możemy w odpowiednim momencie ją wypowiadać, licząc na to ;), że galopujący pies przypomni sobie, na czym polega wybicie – inna sprawa, że to pewnie moje pobożne życzenie, bo pies wyskakuje do lecącego frisbee zupełnie inaczej, niż robi to siedząc przed nami na dupie…)
  • Pracę nad masą mięśniową tylnych nóg i mięśni grzbietu (rozciągania, masaże, ćwiczenia na piłce rehabilitacyjnej)

I tak, mimo że jestem bardzo dumna z postępów mojego psa w kontekście majstrowania dupką, jestem też dumna z tego, jak przeskakuje przez hula-hop, z tego, jak wspaniale pracuje na piłce – nie mam dobrej wieści dla właścicieli nieskaczących psów. Twój pies nie skacze – deal with it, a jeżeli Ci to przeszkadza, to możesz tylko siąść i płakać, bo on nie skacze i już. Następnym razem, jeśli dalej zależeć Ci będzie na psie do frisbee, weź szczenię po rodzicach, którzy skaczą do frisbee (skakanie w agility jest czymś zupełnie innym od skakania we frisbee oczywiście – rodzice Bongo oboje wymiatają w A3, oddając skoki długie i płaskie, zwarte i zakręcone – cud, miód i orzeszki) Praca nad świadomością zadu z pewnością nie zaszkodzi – to świetna zabawa, okazja do współpracy z psem, zaskoczenia znajomych, zacieśnienia więzi. Nie przekłada się ona jednak w widoczny sposób na technikę skoku psa, bo ta manifestuje się w zupełnie innych sytuacjach i – jak już wcześniej wspomniałam – nawet skok oddany byle jak jest zawsze nagradzany, a metody nagłego znikania piłeczki, do której pies ‘wyskoczył’ nieprawidłowo, jeszcze nie wynaleziono. Już nad tym pracuję ;) ale póki co warto uświadomić sobie to, co napisałam wyżej. Praca nad aktywacją tyłeczka – jak najbardziej. Oczekiwanie zapierających dech w piersiach efektów – niestety, nie. I tym optymistycznym :D wstępem chciałam przejść do krótkiego opisu kroków, jakie poczyniliśmy, by unieść Bonczkową dupkę ponad Bonczkową głowę.

Po pierwsze – cofanie się. Chodzenia do tyłu uczyliśmy przez naprowadzanie – z psem przy mojej lewej nodze stawałam przy długim rzędzie mebli i wciskałam mu w nos pasztet, jednocześnie robiąc kilka kroków w tył i blokując ciałem jego zakręcający tyłeczek. Docelowo przechodziliśmy tak kilka metrów, kolejno usuwając smakołyk i wprowadzając komendę (u nas ‚back‚) – na tym etapie pies chodził przy nodze w tył, razem ze mną. Później wydawałam komendę, nie ruszając się – pies z rozpędu robił kilka kroków, zanim jego piękny umysł zorientował się, że coś jest nie tak, bo pani przecież stoi – ważne było, by klik (‚yes‚, ‚super‚) pojawił się w momencie, w którym piękny umysł jest jeszcze uśpiony a pies mechanicznie wykonuje czynność, którą ćwiczyliśmy wcześniej. Na tym etapie więc wciąż stałam do psa bokiem, wysyłając go w tył. Później wystarczyło obrócić się do psa – ważne jest to, że kiedy podnosimy kryteria (zmieniamy pozycję naszego ciała, wymawiane słowo, przedmiot z którym pies ma wejść w interakcję), musimy zachować jakiś stały punkt odniesienia, czyli w tym przypadku to samo miejsce ćwiczeń. W tym momencie pies nie musi rozumieć idei ćwiczenia (i nie rozumie jej, to zbyt abstrakcyjne, nawet moi znajomi nie rozumieją, po co pies ma do tyłu łazić, a co dopiero pies ;))) – ważne jest to, że w tym samym miejscu zachowa się on (nawet z rozpędu, kompletnie bezmyślnie) tak, jak ćwiczyliśmy to sto poprzednich razy. Docelowo miałam więc psa, który z uporem maniaka ocierał się o te meble, kicając do tyłu, niezależnie od mojej pozycji ciała. W tym momencie istotne było skupienie uwagi psa na konkretnej komendzie (a najpierw geście, jako że gesty pies odczytuje lepiej), której obecnością mogłam zrekompensować zmianę miejsca. I tak, uzbrojeni w wykuty na blachę ‚back‚ mogliśmy ruszyć na podbój… cóż, póki co, innych długich płaskich powierzchni w mieszkaniu. Świat musiał jeszcze poczekać.

Dalsze etapy próbowałam ugryźć z pomocą kształtowania – na środku pokoju położyłam książkę, obok książki psa, a sama rozsiadłam się w fotelu z klikerem i smaczkami. Pies niegłupi, do książki podszedł, pani kliknęła… Trącił ją łapą, wlazł na nią, zlazł – pani kliknęła tylne łapy na książce. I wyklikałam sobie psa, który radośnie podbiega do książki, włazi na nią, złazi z niej i się zatrzymuje – nie ma w tym absolutnie nic ze świadomości zadu, uświadomiłam jedynie przód, który już nie potrzebował być więcej uświadamiany. Jednocześnie oczekiwanie, że pies sam zacznie się cofać i choć jednym pazurem zahaczy o tę książkę, było stratą czasu – pies zaczynał się frustrować, ja razem z nim, a jego zad jak był nieświadomy, tak nieświadomy pozostał. Musiał istnieć jakiś inny sposób – na szczęście istniał. Na końcu wąskiego, zaaranżowanego przejścia, położyłam poduszkę – miękką poduszkę na twardych panelach (gdybyśmy ćwiczyli na dywanie, położyłabym tam książkę – istotna jest tu wyraźna zmiana faktury przedmiotu, co ułatwi psu jego rozpoznanie – za tę oczywistą, ale dla mnie nieosiągalną radę ;) dziękuję Natalii od Oriego) – i wysłałam psa do tyłu komendą ‚back‚. Pies nadział się na poduszkę, ja oszalałam z radości i nadziałam go jeszcze raz, a potem kolejny, potem na dwie poduszki, a potem poduszki zastąpiłam książkami (korzystając z wspomnianej wcześniej siły rozpędu, jaka tkwi w zachowaniu tego samego miejsca ćwiczeń); Później układałam z nich schodki, schodki stawały się coraz węższe i coraz wyższe, aż w końcu magicznie zniknęły, a pies podrzucił tyłeczek bez żadnego podparcia. Zdziwił się niezmiernie, ale dzięki zachowaniu ciągłości w ćwiczeniach, nie pojawiła się frustracja – ot, zrobiłem to, co robiłem wcześniej, pani nagrodziła, a że nie było na czym pupy oprzeć – trudno, oprę o ścianę. I w ten oto sposób odnieśliśmy zwycięstwo! Teraz tylko wałkować i wałkować – docelowo chcemy zabrać ścianę i mieć chodzącego na przednich łapach psa – teraz jestem pewna, że nam się to uda :)

A tutaj można zobaczyć efekty:

Dupka!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s