Dwanaście rzeczy, za które uwielbiam mojego psa.

Dlaczego dwanaście? Bo w kartonie na psie zabawki mamy dwanaście poobgryzanych dysków, bo rok ma dwanaście miesięcy, bo w Border Collie jest dwanaście liter, podobnie jak w Great Britain ;)…

Dwanaście, nie mogło być inaczej!

    1. Lisikłębek Uszosterczący, z nosem zakrytym kitą i parą błękitnych oczu, łypiących na każdy najcichszy dźwięk, bo może to właśnie ten dźwięk, który zapowiada Wstanie I Wyjście. Uwielbiam ten jego lisikłębek, uwielbiam podejść wtedy do niego i wtulić się w zgięty grzbiet, i słuchać jak oddycha, i wiedzieć, że te przytulanki wcale a wcale mu się nie podobają, że on czeka na Wyjście, skoro Wstanie już jest, ale leży cierpliwie, bo taka jest funkcja psa i on o tym wie.

    2. Notoryczne Ziewanie, ziewanie przy każdej możliwej okazji i każdej bezokazji – ziewanie na dzień dobry z rozespania, ziewanie na dobranoc ze zmęczenia, ziewanie przedspacerowe z podekscytowania, ziewanie z wokalizacją i tym rozkosznym ‘oooouuu’ pod sam koniec, kiedy już absolutnie nie może się doczekać otwieranych na Świat drzwi i wszystko w środku zaczyna śpiewać i to śpiewanie wydobywa się z paszczy w postaci mojego ulubionego ziewania.

    3. Przeciąganie Przednie i Tylne – czasem jest tylko przednie, a czasem jedno po drugim – jest wtedy Taaaaki Dłuuuugi, jak sąsiadki jamnik, tylko że on wraca do poprzednich wymiarów, a sąsiadki jamnik nigdy. Uwielbiam to, że kiedy podniosę go za tylne nogi, on nie ucieka, nie boi się, tylko zaczyna się przeciągać, wyginając ciało w łuk, prostując tylne nogi, które wyciągam mu wysoko, wysoko, do samego sufitu, a on się przeciąga, przeciąga…

    4. Mruczenie – Mruczenie Zrezygnowane, kiedy bezskuteczne próby oderwania pani od komputera kończą się mruknięciem desperacji, a on zwija się w Lisikłębek i pogrąża w cierpieniu. Uwielbiam też jego Mruczenie Wymuszone, kiedy ucisk na klatkę piersiową skutkuje niskim, gardłowym, donośnym ‘mmm’, a czasem całą serią tych westchnięć po całej serii uciśnięć, jak karabin maszynowy strzelający cudownym dźwiękiem.

    5. Prawo- i Lewoskręt Paszczowy – bo on rozumie słowo wypowiedziane lepiej, kiedy przekrzywi głowę, a jeszcze lepiej, kiedy z kolejnym słowem przekrzywi ją w drugą stronę. I stoi tak, skupiony, uważny, kręcąc głową na lewo i prawo, z każdym dźwiękiem coraz bardziej zaciekawiony. Uwielbiam z nim rozmawiać i przekrzywiać moją głowę, by dopasować ją do aktualnego położenia jego, wtedy rozumiemy się najlepiej, bo słowa nie muszą podróżować ukośnie, a po prostej. To przecież takie oczywiste.

    6. Mina Szaleńca – kiedy wpatruje się we mnie z lekko otwartym pyskiem o czubku języka wystającym spomiędzy kłów, szeroko otwartymi oczami, uszami wystrzelonymi ku niebu i przyspieszonym oddechem, który co chwila unosi całą sylwetkę, sprawiając wrażenie, że Szaleniec szybuje, tylko z jakichś powodów nie jest w stanie jeszcze oderwać się od ziemi. I stoi tak nade mną, wpatruje uparcie, z dołu jego głowa wydaje się taka wielka, taka masywna i trójkątna, a on sam jest taki decyzyjny i konkretny – ‘wstawaj, nie leż, chodźmy, spacer, ja i ty, teraz, zaraz, już’. Z Miną Szaleńca nie ma dyskusji, jest tylko posłuszne wykonywanie dyspozycji.

    7. Gestapowskie Typowanie – uwielbiam, kiedy ustawia osiedlowe dzieciaki w jednym, prostym rzędzie i wybiera podług sobie tylko znanego wzoru tego szczęśliwca, który dostąpi zaszczytu kolejnego rzutu piłeczką. I dzieciaki stoją, cierpliwe, nieruchome, czekając na swoją kolej. Żadne z nich nie rzuci drugi raz, zanim wszystkie nie rzucą jeden. Jest nieubłagany, nie działają żadne prośby, żadne wysoko podnoszone ręce, niecierpliwe podskoki, bongowołania – on ma w głowie swoją kolej i ani myśli dać się ubłagać na jakąkolwiek jej modyfikację.

    8. Dzieciopraca – wszystko to, co robi ze mną, robi z każdym chętnym dzieciakiem. Slalomuje, skrada się, turla, obiega, podskakuje, waruje, traktuje swoją pracę na serio, niezależnie od wieku i kompetencji pracodawcy. I kontekstualizuje, odczytując gesty wyraźniej, niż sepleniące słowa, umożliwiając dzieciakom wygrywanie za każdym razem; nieważne, że podawane przez nie hasło to najczęściej ‘okoń’. A mógłby zaprotestować, stwierdzić, że nie gada z idiotami, że ta niekompetencja jest żenująca; on cierpliwie puszcza mimo uszu ‘turlaje’ zamiast ‘rollów’, ‘kładzenie się’ w miejsce ‘warujów’, ‘wypluwanie’ a nie ‘puszczanie’ – pracuje z właściwym sobie oddaniem, wyrabiając sto procent normy, mimo kompletnie innych poleceń, wykonuje komendy, których nigdy wcześniej nie słyszał i zawsze wykonuje je perfekcyjnie.

    9. Etatowy Chwytakopodajnik – wszystkiego. Kluczy, woreczków, chusteczek, monet, legitymacji studenckiej, komórki, rękawiczek, gumowych piłeczek podczas moich nieudanych prób nauki żonglowania. Jest zawsze czujny i chętny do pomocy, a często nawet uprzedza moją komendę, podając wypadnięty przedmiot zanim ja w ogóle zdążę się zorientować, że mi wypadł. Wuef na studiach jest jedyną okazją, żebym mogła wykonać przysiad – na co dzień nigdy nie muszę.

    10. Nadpsiejstwo – jako Nadpies, z urzędu ignoruje wszystkich osiedlowych czterołapych dupozawracaczy, sfrustrowanych smyczoszczekaczy, bezsmyczowych podbiegających wąchaczy podogonowych, podpitych cmokaczy, całą tę żenującą hołotę usiłującą choć na chwilę pławić się w blasku jego Nadpsiejstwa. Zbywa ją grzecznościowym machnięciem ogona, omija płynnym łukiem, a jego aura perfekcji ciągnie się za nim długo po tym, jak zniknie im z oczu. A ja zbieram dostarczone mi przez niego śmieszne miny okrutnie zignorowanych, do kości upokorzonych właścicieli szarpiących się na smyczy Podpsów do mojego mentalnego albumu zwycięstw i karmię się nimi z lubością, paskudną wyższością, którą zapewnia mi mój Nadpies. Niedawno, pod klatką schodową, kiedy już wracaliśmy ze spaceru, minęły nas w szaleńczym pędzie dwa rozbiegane mikrojazgoty, a sąsiadka zachwycona wewnętrznym spokojem mojego psa powiedziała do nas ‘ten pani pies, jak pani to robi, że on taki zrównoważony, że on nigdy nie szczeka?’; ‘Ja? Ja nic nie zrobiłam. Bongo uważa, że Jazgot jest Domeną Słabych’. Sąsiadka miała taką minę, jakby te Wielkie Litery było w mojej wypowiedzi po prostu słychać. I uśmiechnęła się, tak fajnie, po ludzku, a ja uśmiechnęłam się do mojego Nadpsa.

    11. Bo jest ze mną.

    12. Bo Czeka ze mną na Niego :)

A Ty? Za co Ty uwielbiasz swojego psa?

Reklamy

6 comments

  1. Niesamowity ten Twój Nadpies :) Ja swoją Nadsukę i dorastającego Nadpsa uwielbiam, bo inaczej się nie da :). Podziwiam ich za to, że znając i widząc moje słabości, niedociągnięcia, czy gafy, zawsze chcą i starają się tak samo, a wszystko po to, żebym była zadowolona i powiedziała im jakimi są dobrymi psami.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s